Szczupła sylwetka, bez nałogów. Koniecznie własne mieszkanie — nie przyjmuję kobiet z problemami mieszkaniowymi, mam dość interesownych osób

„Szukam kobiety do poważnego związku. Wiek maksymalnie 45 lat (duchem jestem młody). Szczupła sylwetka, bez nałogów. Koniecznie własne mieszkanie — nie przyjmuję kobiet z problemami mieszkaniowymi, mam dość interesownych osób. Kobieta powinna umieć gotować, dbać o dom i o mężczyznę. Nie pisać, jeśli ma dzieci lub trudną sytuację finansową.”

Siedziałam na kanapie między niedowierzaniem a rozbawieniem. Ten „książę” w podstarzałym wydaniu szukał młodej, szczupłej i niezależnej finansowo kobiety, która jeszcze miałaby go obsługiwać jak w hotelu.

Normalnie bym to zignorowała. Ale tym razem wygrała ciekawość.

Mój profil był prawie pusty — zdjęcie od tyłu nad morzem. Wiek: 43 lata. I napisałam do niego pierwsza.

„Dobry wieczór, panie… Piotrze. Przeczytałam pana ogłoszenie i wydaje mi się, że spełniam pana oczekiwania.”

Odpowiedź przyszła po kilku minutach.

„Dobry wieczór. Ale uprzedzam, mam wysokie wymagania. Jaki ma pani wzrost i wagę?”

Odpisałam szczerze: 165 cm, 60 kg.

„Odpowiada,” napisał od razu i zaproponował spotkanie następnego dnia w parku.

Gdy zaproponowałam kawiarnię, odmówił: „Nie lubię przepłacać za zbędne rzeczy. Wolę świeże powietrze.”

Już wtedy było jasne, z kim mam do czynienia.

Na spotkanie przyszłam punktualnie. Siedział na ławce w znoszonej kurtce, z kluczykami do samochodu w ręku. Wyglądał dokładnie tak, jak się spodziewałam — a może nawet gorzej.

Po krótkiej ocenie mojego wyglądu skinął głową z aprobatą i zaczął mówić. Raczej narzekać.

Na byłą żonę, która „nie umiała oszczędzać”. Na pracę jako ochroniarz na zmiany. Na młodzież. I oczywiście na kobiety, które „lecą tylko na pieniądze”.

Gdy usłyszał o moim mieszkaniu, jego ton od razu się zmienił.

I wtedy zdecydowałam się na mały eksperyment.

Westchnęłam ciężko.

„Muszę się do czegoś przyznać… nie chcę zaczynać od kłamstwa.”

Natychmiast się spiął.

„Mieszkanie istnieje, ale… moja córka Ola niedawno się rozwiodła. Wróciła do mnie z trójką dzieci i dwoma labradorami.”

Jego twarz zmieniła się w sekundę.

„Jest u nas straszny chaos. Hałas, bieganie, psy… Jestem tym wyczerpana. Ale kiedy zobaczyłam pana profil, pomyślałam, że to przeznaczenie. Pan przecież szuka ciepła i troski. Mogę gotować, opiekować się panem… tylko czy mógłby pan nas na chwilę przyjąć? Na rok, dopóki nie znajdzie innego rozwiązania?”

Zapadła cisza.

A potem eksplozja.

„Ja jasno napisałem: żadnych kobiet z problemami mieszkaniowymi!”

Wstał gwałtownie.

„Nie będę brał udziału w takich wymysłach!”

I odszedł szybkim krokiem, prawie biegnąc.

Bez pożegnania.

Zostałam sama i zaczęłam się śmiać tak głośno, że ludzie się odwracali.

W domu znów otworzyłam aplikację. Oczywiście — zablokował mnie. Ale jego profil nadal był aktywny.

Szukający dalej swojej idealnej kobiety: młodej, szczupłej, bez problemów, z własnym mieszkaniem… która zajmie się jego codziennością.

I byłoby to zabawne, gdyby nie było aż tak przewidywalne i smutne.

Like this post? Please share to your friends:
Mass Effect
Leave a Reply

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: